AirDuctors.net

 
Smaller Default Larger

Było tak w dawnych czasach, że pewną partię sprawującą absolutną władzę nazywano „siła przewodnią”. W praktyce nie o żadne przewodzenie wówczas chodziło, tylko o wykorzystywanie wszelkich narzędzi jakimi dysponuje władza do panowania nad obywatelami, do utrwalania tej władzy i niedopuszczania do rozwinięcia się jakiejkolwiek niezależnej działalności.

Czy te czasy przeszły już całkiem do przeszłości? W innych realiach i innym otoczeniu prawnym, w różnych miejscach funkcjonują jeszcze takie struktury. Ludzie, którzy nimi kierują, podobnie jak ich PRL-owscy poprzednicy opanowali metody manipulacji i wykorzystywania propagandy do zapewnienia sobie władzy.

Dlaczego to się udaje? Czy wyborcy nie woleliby władzy autentycznie poszukującej dialogu z nimi a nie tylko manipulującej konsultacjami?

Rzecz z pozoru prosta, wymaga jednak pewnego wysiłku. Nie da się ukryć, chodzi tu o wysiłek intelektualny, o takie spojrzenie na rzeczywistość społeczną, które umożliwia połączenie oderwanych faktów w szersze kategorie, o poddanie jej jakiejś myśli przewodniej, która te fakty uporządkuje. Do tego służą ideologie i wielkie idee społeczne. Ludzie na ogół tego nie lubią, bo często są skomplikowane, pisane lub wygłaszane w patetyczny sposób a co gorsza bywa że wykorzystywane do bezpardonowej walki politycznej.

To jednak nie może oznaczać, że żyjemy bez żadnych idei, że interesuje nas tylko ciepła woda w kranie i comiesięczny przelew.

Warto myśleć o rzeczach wielkich, tak trudno przychodzą.

Wybory rozstrzygnięte. Większa część mieszkańców opowiedziała się za kontynuowaniem dotychczasowego sposobu sprawowania władzy przez burmistrza. W Łomiankach pozostaje jednak ogromna rzesza ludzi, którzy mieli odmienny pogląd. W pierwszej turze przeciwne takiemu wyborowi było 55% wyborców, w wyborach do rady miejskiej 67%. Nawet jeśli przyjmiemy najostrożniejszy szacunek, czyli 42% w drugiej turze, to i tak jest to poważna siła.

Ta krytyczna część mieszkańców nie tylko wolała jednego z panów dla jego wyglądu czy sposobu bycia, ona podzielała i podziela istotne zarzuty jakie formułowano pod adresem sposobu sprawowania władzy. Skład nowo wybranych władz  nie daje zbyt dużych nadziei na zmiany w tym zakresie. Większość rady miejskiej stanowią osoby ochoczo popierające dotychczasowy sposób rządzenia a i organ wykonawczy nie uległ żadnej zmianie.

Obowiązkiem osób, które cieszą się zaufaniem dużej części mieszkańców a nie uczestniczą w sprawowaniu władzy, jest patrzenie tej władzy na ręce, ocenianie jej i nakłanianie do respektowania oczekiwań wszystkich mieszkańców a nie tylko wybranych grup, jak zdarzało się dotychczas.

Przed nami dużo niełatwej pracy. Wiemy jednak, że nie możemy zawieść tysięcy ludzi, którzy tego od nas oczekują.

Między pierwszą a drugą turą wyborów odbyło się wiele spotkań burmistrza z mieszkańcami. W wielu z nich uczestniczyłem. Te spotkania różniły się od analogicznych organizowanych wcześniej. To co musiało zwrócić uwagę każdego obserwatora, to obecność silnej, zorganizowanej grupy klakierów. Wcześniej tacy klakierzy też oczywiście bywali  ale od czasu sukcesów w I turze stali się pewni siebie i agresywni. Mieszkaniec, który chciałby powiedzieć coś krytycznego jest bez szans, natychmiast zostanie zagłuszony.

Tak może wyglądać funkcjonowanie naszej gminy przez następne 4 lata jeśli ta agresywna grupa nadal sterowana będzie z gabinetów Urzędu Miasta.

Przemoc i zagłuszanie, pewność siebie i brak hamulców w poniżaniu innych.

Kto jeszcze nie zdał sobie z tego sprawy, niech to co prędzej uczyni, jeśli zrobi to o kilka dni za późno, pociąg odjedzie i przez 4 lata żyć będziemy w świecie, który Orwell z trudem sobie wyobrażał.

Dlaczego popieram Wisława Pszczółkowskiego? Jak pamiętacie, dawałem publicznie wyraz krytycznym ocenom jego kandydatury.

Jeśli poruszanie się w przestrzeni lokalnej polityki ma dawać realne efekty a nie jedynie satysfakcję poszczególnym aktorom, to musi być bardzo pragmatyczne. Pragmatyczne to nie znaczy wyzbyte ideałów i wartości. To przede wszystkim pozbawione nadmiernego koncentrowania się na samym sobie. A także umiejące rozróżniać rzeczy ważne od drugorzędnych.

Z tych wszystkich względów, nie mam wątpliwości, że trzeba poprzeć kandydata, który stawi czoła obecnej władzy. Władzy, która stanowi zagrożenie dla rozwoju słabego jeszcze u nas społeczeństwa obywatelskiego. Władzy, która zapewnia sobie sukces poprzez stosowanie metod destrukcyjnych dla kruchych więzi międzyludzkich, wznieca konflikty, promuje agresję z jednej i obezwładniającą uległość z drugiej strony. Ta władza, do momentu przekroczenia pewnej niewidzialnej bariery, będzie się umacniała i powiększała bezmiar szkód, które wyrządza.

Nie możemy pozwolić sobie na szukanie idealnych rozwiązań, gdy zagrożone jest coś co jest dla nas najcenniejsze.

Wielki społeczny eksperyment jakiego byliśmy wszyscy uczestnikami, zakończył się. Wybory pokazały, że pomyliliśmy się w ocenie społeczności naszego miasta. Zespół wartości, cech naszych kandydatów, naszych wspólnych priorytetów i celów nie znalazł uznania u większości mieszkańców. Tylko  wówczas mielibyśmy możliwość wcielania naszego programu w życie. To że się tak nie stało, nie jest powodem do poczucia klęski, czy załamani. Myślę, że rzecz wymaga po prostu więcej wysiłku i pewnie więcej czasu.

Jestem przekonany, że z naszym potencjałem intelektualnym będziemy w stanie wykorzystać wszystkie dostępne dane by dobrze zdiagnozować sytuację, by poprawić oszacowania dotyczące społeczności Łomianek, by umiejętnie nakreślić plan dalszego działania. Może taka próba jest potrzebna by udowodnić, że jest się naprawdę dobrym?

O mnie

Ukończyłem na Uniwersytecie Warszawskim socjologię w specjalności socjologii organizacji.

Pierwszym moim miejscem pracy był Instytut Organizacji i Kierowania.

Po jego rozwiązaniu przez pięć lat wykładałem socjologię organizacji na Politechnice Warszawskiej.

Następnie odbyłem dwuletnie studia podyplomowe i roczną praktykę badawczą w wiedeńskim Institut für Höhere Studien w zakresie socjologii organizacji i metod matematycznych.

Po powrocie do kraju pracowałem w Instytucie Kultury i Instytucie Studiów Politycznych.

Następnie, po wygranym konkursie, objąłem stanowisko dyrektora Biura Reklamy TVP. Wówczas była to wyodrębniona jednostka organizacyjna posiadająca własny budżet i służby funkcjonalne. W ciągu sześciu lat kierowania nią, z prostego biura posiadającego kilka małych komputerów, przekształcona została w jedno z przodujących w Europie biur sprzedaży. Posiadała system komputerowy oparty na najnowszych osiągnięciach zagranicznych. Wdrożono zarządzanie przez cele i zarządzanie procesami, autorski system ocen pracowniczych oraz innowacyjne metody sprzedaży. Biuro zatrudniało 70 osób a obroty wynosiły pół miliarda złotych rocznie.

W tym czasie uczestniczyłem w pracach międzynarodowej organizacji European Group of Television Advertising z siedzibą w Brukseli, by w końcowym okresie stać się członkiem jej zarządu.

Następnie zostałem zaangażowany przez jeden z największych koncernów medialnych WPP z zadaniem zorganizowania i poprowadzenia polskiego oddziału agencji reklamowej Mindshare.

Kolejnym wyzwaniem była prezesura Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy w Polsce. W owym czasie była to najważniejsza organizacja reprezentująca interesy mediów, agencji reklamowych i reklamodawców. Rola Stowarzyszenia polegała na utrzymywaniu kontaktu z przedstawicielami rządu i parlamentu oraz komentowanie w mediach zagadnień związanych z reklamą.

Równolegle utworzyłem własną firmę Instytut Mediów zajmującą się audytem mediowym i doradztwem. Prowadzę ją do dzisiejszego dnia współpracując z liderami tej branży z Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Poza działalnością ściśle zawodową, angażowałem się w aktywność społeczną. Byłem przewodniczącym Solidarności w swoim instytucie w roku 1981. Nigdy nie należałem do żadnej partii.

Odbyłem szkolenie wojskowe ukończone w stopniu podporucznika rezerwy.

Jestem harcmistrzem ZHP i przodownikiem turystyki pieszej PTTK.

Żona jest absolwentką Akademii Teologii Katolickiej a syn pracuje w Orange Labs jako główny specjalista.

Strona korzysta z plików cookies zgodnie z polityką prywatności.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Pliki cookies (ciasteczka) to dane informatyczne - pliki tekstowe, przechowywane w urządzeniu użytkownika. Używane są w celu dostosowania wyglądu strony internetowej do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych. Używane są również w celu tworzenia anonimowych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych. Statystyki te umożliwiają polepszanie struktury i zawartości stron www.


  Na naszej stronie stosowane są dwa rodzaje plików cookies - sesyjne oraz stałe. Sesyjne są plikami tymczasowymi, które pozostają w urządzeniu użytkownika, aż do wyłączenia oprogramowania (przeglądarki internetowej). Stałe pliki pozostają w urządzeniu użytkownika przez czas określony w parametrach pliku albo do momentu ich ręcznego usunięcia przez użytkownika.


  Standardowo oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych domyślnie dopuszcza umieszczanie plików cookies w urządzeniu użytkownika. Możesz zablokować w swojej przeglądarce mozliwość zapisu cookies. Jednak wybór tej opcji automatycznie zablokuje Ci możliwość korzystania z szeregu funkcji na naszej stronie. Nie możemy także zagwarantować, że oferowane na naszej stronie usługi będą działać w zaplanowany sposób i zgodnie z ich przeznaczeniem.


  Więcej informacji na temat blokowania plików typu cookies w Twojej przeglądarce znajdziesz w zakładce "pomoc" przeglądarki.